Ziołowe kosmetyki na wzmocnienie i porost włosów DIY

Chcecie żeby włosy szybciej rosły, były piękne i zdrowe jak w reklamie? Macie problemy z łupieżem albo wypadaniem? Zróbcie ziołową kurację! Oto zioła, którym warto się przyjrzeć:


POKRZYWA

Wcierka do włosów: 100 g świeżych liści pokrzywy zalewamy dwoma szklankami wody i gotujemy przez 30 minut. Pod koniec gotowania dodajemy łyżkę octu jabłkowego. Zostawiamy do wystygnięcia, przecedzamy (odciskamy liście) i przelewamy do wyparzonej buteleczki. Wcieramy w skórę głowy przez kilka dni, kiedy mamy problem z wypadaniem włosów, siwieniem, łupieżem i łojotokiem. 




Płukanka: napar z pokrzywy wzmacnia i odżywia włosy, lekko je przyciemnia, hamuje wypadanie, nadaje połysk i puszystość. Włosy polewamy przestudzonym naparem raz w tygodniu (albo moczymy je w naparze przez kilka minut).

Nalewka z korzeni pokrzywy: Korzenie wykopujemy wiosną lub jesienią (teraz możemy kupić je w zielarskim, paczka 50 g kosztuje ok. 3 PLN), czyścimy dokładnie, suszymy i kroimy w kawałeczki. Wrzucamy do słoja i zalewamy, a wszystko odbywa się w proporcjach: 1 część korzeni, 3 części spirytusu, 2 części wody. Na 2 tygodnie stawiamy w ciepłym miejscu, po czym filtrujemy do ciemnych butelek. Wcieramy nalewkę w skórę głowy. Wspomaga porost, hamuje wypadanie, zwalcza łupież.

ŁOPIAN WIĘKSZY

Najcenniejszy jest sok z korzenia tej roślinki - wzmacnia cebulki włosów, wpływa dodatnio na porost. Mamy tam m.in. siarkę, fosfor i fitosterole.

Korzeń możemy wykopać wiosną lub jesienią i wysuszyć, albo niedużym kosztem nabyć w zielarskim. Jest też dostępny olej z korzenia łopianu.


Nalewka zapobiegająca wypadaniu włosów, regenerująca cebulki włosów, przyspieszająca wzrost (wg receptury mnichów tybetańskich): szklankę wysuszonych i rozdrobnionych korzeni wrzucamy do słoja, zalewamy szklanką spirytusu o mocy 70 volt, zakręcamy szczelnie i stawiamy na 10 dni w chłodne, ciemne miejsce (piwnica?). Odcedzamy, zlewamy do butelki i używamy niewielkiej ilości do wcierania w skórę głowy.


SKRZYP POLNY

Skrzyp hamuje wypadanie, wzmacnia włosy, pomaga też na łupież i zmniejsza przetłuszczanie. Zawiera sporo związków mineralnych (do 17%), z których 3/4 stanowi kwas krzemowy (w suszu), kwas akonitowy i pochodne flawonu.


Płukanka ze skrzypu polnego: 3 łyżki skrzypu zalewamy trzema szklankami wody, nastawiamy na palniczek i doprowadzamy do wrzenia, po czym gotujemy przez 5 minut. Zostawiamy do ostygnięcia, odcedzamy i płuczemy wywarem umyte włosy.



Jeszcze kilka uwag ogólnych :
Kuracje ziołowe wymagają cierpliwości i systematycznego stosowania przez okres przynajmniej 2-3 miesięcy. Pierwsze efekty powinniśmy zaobserwować po 2 tygodniach.
Wcierkę lub płukankę możemy połączyć z popijaniem naparu, aby zadziałać też od wewnątrz. Tu jednak warto najpierw się dowiedzieć, czy nie ma przeciwwskazań, po jakim czasie powinno się zrobić przerwę i czy zielenina nie wejdzie w interakcję z lekami, jeśli jakieś bierzemy. Zioła to w końcu też leki.

To jak? Kto chętny na ziołową pielęgnację?

Autorka zdjęć i tekstu
Babka Zielna


Odwiedź mnie na  Facebooku :)

Komentarze

  1. Ziołowa pielęgnacja to coś dla mnie tym bardziej, że włosy wypadają mi na potęgę ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam ziółka :) Sama piję i ewentualnie stosuję w formie wcierek :)
    Bardzo mi się tutaj podoba - dodaję do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Od pewnego czasu nurtuje mnie wcierka z pokrzywy;)

    OdpowiedzUsuń
  4. stosowałam pokrzywę i skrzyp

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza